Bloog Wirtualna Polska
losowy bloog | poleć tego blooga | inne bloogi | zaloguj się | załóż blooga
Kanał ATOM Kanał RSS

Zdjęcia w galeriach.


Kac?

sobota, 31 lipca 2010 15:30
Ależ mnie głowa boli. Nic nie piliśmy alkoholowego wczoraj.   Może te opary piwne oraz innych trunków w tłumie na nas tak podziałały., hihihihi. Na koncercie bylismy, ale nie na całym. Bo tak o 21,00 susami  przemierzyliśmy uliczkę pobliską by obejrzeć paradę motocykli. A potem polszlismy coś zjeść na mieście. Udało nam sie wścibić do jednej z Pizzerii.  Ale, ale wcześniej, jak zrobilismy się głodni to na plaży wpadlismy na jedno stoisko na kiszkę ziemniaczaną. Rewelacja!
Pogoda rzeczywiście nie dopisała. Ale ludzie bawili sie świetnie na koncercie. Oczywiście byli też tacy, co szukali tylko zaczepki, albo okradali innych. Nam się też trafił nawalony ludzik, ale jakos sie od nas odczepił. Obyło się bez dymu i ofiar.  Poprostu zignorowałam  zaczepki gościa, nie ozwałam sie ani słowem i odsunęlismy sie od niego  dalej.  No, ale byli tez ludzie, którzy sie świetnie bawili.  No niesamowite. Mówię Wam.  Śwpiewali, tańczyli, roili różne wygibasy. Super. No i takich to była ogromna większość i to jest najważniejsze.
Na paradzie motocykli też był  spory tłum. Spora część ludzi, tak jak my, urwała się z koncertu na paradę. Było na co popatrzeć.  czasem akrobacje  szanownych motocyklistów przyprawiały o zawrót głowy.  Trzeba przyjechać i samemu to zobazyć. Zatem zapraszam na przyszły rok Blogowicze do Giża. Przy okazji, w tym tłumie, spotkałam koleżanki. Ahahahaha, ale był ubaw.  Doszłyśmy do wniosku, że czas się spotkać w najbliższym czasie.
A potem część ludzi wróciła na koncert, część poszła na Twierdzę Boyen,a część , tak jak my, na jedzonko. Knajpy wszelkiej maści były oblężone, ale nam się jakoś udało wbić  do lokalu i dobrze zjeść. A potem nie chciało nam sie już wracać na plażę na tańce wygibańce, więc powlekliśmy się do domu. Było tak juz koło 23,00. Myślicie, że pospaliśmy?  Hehehe, nie bardzo. Muza na plaży było trochę głośna,a le to nic. naj bardziej głośni byli ludzie, którzy wracali z biby.  O Matko i córko, ależ oni nsa nie zmordowani. wysłuchałam całej playlisty serenad miłosnych pod oknem, hahahaha. No ale wiadomo, że po takich imprezach noc jest głośna. Za to dziś w dzień troche odespaliśmy tych wrzaskunów.


Podziel się:

komentarze (5) | dodaj komentarz

Pozytywnie

piątek, 30 lipca 2010 18:56
 Melduję, że jutro nawiedzę wasze blogi, czyli w sobotę.  A dziś? A dzis napisze, że wynik cytologi to nr. 1, czyli jest baaaardzo dobrze! Mam cytologie lepsza niz miałam przed operacja pare lat temu.  Lekarz powiedział, żeby w ramke oprawić i powiesieć.    Dzis w palanch mamy koncert zaliczyć w Giżu i zlot motocykli.  Cos grzmi... Może nie będzie lało...
 Dziś miałam taki zachrzan w pracy. Znów miałam dzień pracy z dziecmi. Ale dało się radę! Zrobiłam konkursy sportowe. Chyba z 12.   Zmagania sportowe i rozdanie nagród obyło się bez ofiar. Wszyscy zadowoleni i usmiechnięci. Z pracy wyszłam nieco później, bo sie nie wyrobiłam... Koleżanka też. Razem wracałyśmy.
Ja dzis jechałam własnym autkiem. Jedziemy i jedziamy i dostałysmy info, że  na drodze korek, bo był wypadek. No nic... To zwolniłyśmy. Za nanimi też sie ludzie nie speiszyli. Dojechali my i troszke pstali, ale niedużo.  Auto zderzyło się z jakąś wielka machna rolniczą. Nie wiem czy z osobówki ktoś przeżył. No ale my całe i zdrowe dotarły do celu podróży.
Dobra ja się zbieram na ten koncert, bo za 1000lat tam nie dotrę.


Podziel się:

komentarze (4) | dodaj komentarz

Piłka

wtorek, 27 lipca 2010 17:19
No to dzis się naskakałam, aż łapy mnie bolą i inne elementy ciała. Miałam dzis przyjemność pracować z dzieciakami na świeżym powietrzu. Oj się działo!!! W zbijak, w siatę, kosza, zbijaka ganianego,  krokodyla, nogę itp.  W sumie szlałam tak ze 3 godziny na boisku. Pot płynął ze mnie  niczym woda z Niagary. Jak dobrze,że było, gdzie sie umyć! Inaczej to bym była pachnąca jak stary ser. A teraz to sama sie tocze po mieszkaniu jak piłka. Się zmachałam najzwyczajniej w świecie. No nic. Idę poczytać Wasze blogi. Może uda sie zostawic komentarz... Pozdrawiam.

                                       


Podziel się:

komentarze (13) | dodaj komentarz

Zmęczona, ale...

poniedziałek, 26 lipca 2010 20:22
.... sie nie poddam. Głowa mnie boli jak licho.  Nic dziwnego. Przecież tyle mam na głowie, że z tego cięzaru rozbolała, hahahahaha. Wybaczcie, ze nie komentuje waszych noci, ale nijak  nie moge wstawic komenta.  Czuwający nad Blogownia i WP deklaruja pomoc w tej kwestii. Myslę, że w ciagu tygodnia  wsio naprawią.
Idę zaraz bateryjki ładować do męża. padam na nos. Wielu z Was tez pewnie jest tak padnięta jak ja. No cóż... poniedziałek.. Hehehe. Byle do piątku.
Marzy mi sie miękkie i ciepłe  łóżko, dobre papu. Marzy mi sie romantyczny wieczór z moim mężem. Marzy mi się.... Dobranoc...


Podziel się:

komentarze (5) | dodaj komentarz

My tu gadau, gadu...

niedziela, 25 lipca 2010 13:33
... a tu telefon dzwoni. Szwagier  oznajmił nam, że chrzciny 14 sierpnia i Krzysio ma byc chrzestnym. No to juz wiemy, że bedzie fajna impreza i długa i daleka podróż oraz wydatek. No ale za to zobaczymy się z Tomkiem. Od nas trochę daleko do nich. Tak z 5-7 godzin jazdy pociagiem. Z nad Niegocina do  Kwidzyna trochę jest. Ale to i tak obok Kwidzyna szwagier urzęduje, więc jeszcze kawałeczek trzeba będzie dotrzeć. Wybierzemy sie pociagiem, bo autem to tak męczące to będzie i zbyt nerwowo może być. A pociagiem to łatwiej.  Może trochę Malbork zwiedzimy, tak przy okazji...
 Mąż dzis ma imieniny. Wczoraj  zaciągnęłam go do sklepu, żeby wybrać mu prezent imieninowy.   Spędził w przymierzalni z godzinę czasu, ale za to został obdarowany ciuszkami, które na 100% mu się podobają i pasują do niego.  Fajnie to wygladało. Ja latałam po sklepie z centymetrem krawieckim na szyji i stosami ubrań, a Krzyś, jak Jaśnie Wielmożny Pan, stał w przymierzalni i  wybierał i przebierał i mierzył. Efekt? Dwie pary spodni krótkich, jedne short-y krótsze drugie dłuższe. Do tego t-shirt w liczbie dwa. Jedno białe a drugie czerwone z ozdobnikiem fajnym w postaci skrzydeł. A dzis dostał kwiaty i na obiad  szaszłyki. Krzyś u mamy mojej już wcześniej sobie zamówił, że na jego imieniny mają być szaszłyki.   A i oczywiście na tym atrakcji nie koniec, ale to już moja i Krzysia słodka tajemnica...
Zraz ide poodwiedzac Wasze blogi, może uda mi się na nie wejść i zostawic komentarze. Pozdrawiam serdecznie.

PS. Nijak nie moge skomentować Waszych wpisów.  Nie wiem czemu tak jest.


Podziel się:

komentarze (6) | dodaj komentarz

Latawiec

sobota, 24 lipca 2010 9:12
 Ależ ja ostanio mam kocioł, latawiec. Muszę to jakoś uporządkować. No po to się ma bloga, żeby parę spraw ogranąć. No nie?  Narobiło się wydatków jak psów burków.   Oczywiście wisi nade mna kredyt i karta kredytowa i rachunki. To obecnie norma,  z którą trzeba się uporać. Tylko z głową. Ale takie akcje  jak naprawy samochodu, pralki, przegląd techniczny (żebym tylko nie zapomniała, że mam to zrobić w pierwszym tygodniu sierpnia) potrafią nagiąć budżet domowy dość mocno. Teraz mi poszło na naprawy samochodowe, pralkowe i wężyki od spłuczki w sumie 1000zł.  Pralka była najdroższa, 450 zł za silnik. Idzie się przewrócić. Babcia z mamą dokładały kasy, bo stwierdziły, że też chcą mieć czyste ciuchy.
Mam nadzieję, że wiecej napraw nie będzie w sierpniu i w lipcu. Ostanio samochód mi padł na najruchliwszym skrzyzowaniu w mieście. Chyba z przegrzania. Potem odpalił na popych. Akumulator ma O.K. i paliwa też ma odpowiednią ilość. Mam nadzieję , że nie będzie to pompa paliwowa... No cóż... Zmienic koło w samochodzie umiem. Zepchnąć samochód ze skrzyzowania i drogi, też umiem. Zatem, chyba sobie poradzę na drodze... Oby tylko inne kataklizmy drogowe mnie nie dopadły w postaci drzew, czołówek i stłuczek itp. Dziś muszę wyczyścić auto. Mam już odkurzacz samochodowy i komplet pokrowców na siedzenia oraz srodki do czyszczenia auta wewnątrz.
W niedzielę Krzysztofa. Zatem mój ukochany będzie obchodził imieniny.  jak sie ogarnę to zaraz lece po prezent dla iego. Coś mówił, że przydałyby sie mu krótkie spodenki. A poszukam i zakupię. I może cos do nich jeszcze...Aaaa i jeszcze jedna sprawa. No myślę, że pozytywna. Byłam u ginekologa, bo trochę się martwiłam, że jakos starania o dzidzi  nie maja efektu. Miałam obawy, że znów cos jest nie tak.  W badaniu USG zmian patologicznych nie ma.  Zobaczymy co jeszcze pokaże cytologia. Jesli będzie czysto. To oznacza, że chodzące tyłem trzyma sie ode mnie daleko i jest szanasa na to, żeby zajść w ciąże. Zdaniem pani ginegolog powinnam  mocniej niż dotąd z mężem nad tym popracować, by dziecie było. No ja nie wiem czy nasze łożko to wytrzyma.
 Jestem po kawie i jakimś sniadaniu z kanpkami i ciachem.  Zaraz musze się ubrać Już wyschłam po porannej kąpieli. Trzeba się streszczać, póki jeszcze tego skwaru nie ma i dac nogę na miasto. A jak wrócę to bede zachrzaniać w domu. jest co robić. Pranie, odkurzanie, obiad, wypranie dywanów w całej chacie, kurze, kocie gówna, papiery, ciuchy układać, samochód ogranąć i na koniec zająć sie swoja urodą i pewnie jeszcze inne  sprawy dojdą...


Podziel się:

komentarze (7) | dodaj komentarz

Znów gorąco.

wtorek, 20 lipca 2010 18:34
Wracałam z pracy to było 32 stopnie na słoneczku. Samochodzik nagrzany do czerwoności, ale jakoś dojechałam. Ale zatko jakie ja dziś przygody miałam! O kochani! Muszę wam to opisać.  Najpierw w pracy  patrzę, że cos mie tu w cyca uwiera i jakoś tak niekształtnie  cyc wygląda.  No nic. Przebieram sie ja do zajęć sportowych. Patrzę. A tu  drut w miseczce pękł. Nie wytrzymał cięzkości daru  natury. Zakładam ci ja drugi  biustonosz. Dobrze, że miałam. Polazłam na te zajęcia sportowe.  Przyłażę i taka senna sie srobiłam. Troszkę zawiesiłam się na biurku. No i masz.  Boss wyszedł i budzi mnie. Naszęście nic się nie stało.  Ale, ale... Coś mnie znów w cyc uwiera. A tu  kolejny biustonosz poszedł, bo druty wylazły i zaczęły pękać.  Dramat. Jakoś dotrwałam do  konca pracy i dojechałam do domu. A potem cos przegryzłam i biegiem do sklepu. Wpadłam do AWY. Wybrałam dwa biustonosze firmy Gaia. Pikne i kosztowne, ale dobre. Dobrze się je nosi i nie rozwalają się tak szybko.  Mój poprzedni to w sumie rok wytrzymał.  A pozatym mam co nosić i wymaga to pięknej oprawy.  Ciekawe czy się mężowi spodobają? No wlaśnie męża jeszcze nie ma, bo w pracy. Ja już po pracy i po załatwianiu spraw. Wziełam prysznic i zaraz będę suszyć włosy. Potem  dokończe jedzenie obiadu w ramach kolacji i zabiorę się za pranie ręczne ciuszków. Pozdrawiam wszystkich.

PS. Nie wiem o co kaman, ale nie moge  u nikogo dodac komentarza. Jak się naprawi to będę komentować Wasze nocie.


Podziel się:

komentarze (16) | dodaj komentarz

Skaradam się

poniedziałek, 19 lipca 2010 20:30
Skaradam się niesmiało  by wejść w ten tydzień. Rozglądam sie czy jaki piorun mnie nie gwizdnie, albo na cos nie wpadnę czy co innszego. Samochód juz odebrałam.  Założyłam na lustrko  różaniec swój z I Komunii i zmarłego tataty.  Jak patrzę na rzeczy taty i ich dotykam to jakos sie robię spokojniejsza i weselej mi. Może  wniesie jakies dobre  odczucia do mojego samochodu taty różaniec.  Jutro ja mam kierować autem, wiec wysyłac mi telepatycznie proszę dobre energie i myśli.

Dodzwonił sie Krzys do serwisu naprawy pralek. Prawdopodobnie poszedł albo silnik, albo paski jakies tam. W czwartek przyjadą  do pralki to powiedza co i jak oraz ile. Na naprawe kaśe wykłada Krzys i jeszcze opłaci dwa rachunki za telefon.

A co z sąsiadem? A no nie wiem. Sie okaże potem. Mama cos gada o ubezpieczeniu chaty.

:-D

Zatem miłego wieczoru.


Podziel się:

komentarze (8) | dodaj komentarz

A żeby to...!

niedziela, 18 lipca 2010 7:44
 Wczoraj 22.30  sąisad dał znać, że go zalewa.  No i zalewała go woda z naszej łazienki. Pękł wężyk przy spłuczce. Pekł, bo kamien go rozerwał. Do  1 w nocy sprzątalismy łazienkę. Zalaliśmy sąsiadowi sufit podwieszany, troche podłogi i ściany.  Cholery dostane jakiejś.... Dzis mamy zejść do sasiada o ludzkiej godzinie czyli 10-11 i gadać o tym przeklętym wypadeczku. No wiadomo, że będę płacić za naprawy. Tylko, żebym ja jeszcze kase miała....  Zatem zjawię się jeszcze tu dzisiaj.....

PS.  1 . Ja ubezpieczona nie jestem, ale sąsiad tak. Zatem potem będę zwracać kasę dla ubezpieczyciela. Tylko, kiedy się odezwą po tą kasę to nie wiem...
        2. Zjedlismy obiad i poszliśmy na spacer.  Wytuptalismy się  na maxa. A w domciu zajełam sie doprowadzaniem siebie do lepszego wyglądu. Udało się.

Zatem miłej niedzieli i oby sie już nic nie przydarzyło złego.


Podziel się:

komentarze (15) | dodaj komentarz

Przegląd tygodnia

sobota, 17 lipca 2010 8:37
No tak nie było mnie tu już parę dni. Nie miałam sił tu wpaść i coś naskrobać. Sąsiad jakiś nawiedzony... Jeszcze po ogrodzie mi łaził... W tygodniu jeszcze raz kontaktowałam się z dzielnicowym. Niby miał pogadać z nawiedzonym... Ustaliłam z dzielnicowym, że postwię auto w bardziej widocznym miejscu, blisko domu. Postwię auto tam, gdzie sięga monitoring miejski. Teraz czekam jeszcze na auto. Auto dałam do mechanika. Mechanik wyjeżdżając z warsztatu zarysował auto. Teraz czekam póki mi naprawi auto na własny koszt. Byłam i widziałam co się stało. Prace naprawcze w toku.
W domu zasuwam jak dziki osioł. Pranie, sprzatanie, odkurzania, gotowanie i inne pierdy domowe. A reszta domowników  to k..... gdzie? Męża to rozumiem, bo w pracy siedzi po 10-12 godzin. Babcia obolała i teraz pani Piguła przychodzi i nakłuwa w celach leczniczych. A mama? A to dopiero cyrk. Wsio ma  w d.... Nawet odkurzacza nie weźmie w łapę , bo jej się nie chce, ciężko i sto tysięcy innych wymówek. A ja to co? Terminator? A może Robocop?
W pracy co niektórym trzeba przypomnieć, gdzie ich miejsce, bo inaczej na łeb ci wejdą. Więcej kierowników niż pracowników. Każdy by tylko swoją robotę zwalił na drugiego i mówił, co mają robić, ale pracować nie ma komu. A paszli.... I jeszcze  w ten piekielny upał nas na słońce wysłali... No żesz... Się zbuntowałam.  Zresztą wczoraj to już miałam zawroty głowy i skończyłam z zimnymi kompresami  na głowie i karku w pracy.
Upały dają mi w kość. A tu trzeba poleźć jeszcze na zakupy i ogarnąć chatę, przygotować sie na przyszły tydzień. Masakra. Zaraz polazę. No tak koło 10.00, jak sklepy pootwierają.  A do tego czasu zrobie jakies mięso na obiad i toche chate ogranę. A Wasze blogi poczytam później, w porze poobiedniej. Ech przydałby się jeszcze gdzieś dorobić, bo trochu gotówki potrzeba.

PS. I 1. Jest 14.15. Wkurzyłam się. Pralka nie działa. Zapierdzielam piorąc ręcznie. Czekam kiedy władca i pan wróci do domu i pokaże gdzie wtrynił ta gwarancje na pralkę i instrukcje obsługi . Choć instrukcje szczegółowa znalazłam w necie, więc  sie obejdzie. Tylko, gdzie ta gwarancja??
         2.  Cud nastapił,bo mama przytargała wirówkę z końca kibleka na drugi i mi pranie odwirowała. Wooooooooow!
PS. II  1.Jest  19. 20. Pralka nie działa. Gwarancja sie skończyła  pół roku temu.  Zostaje prać ręcznie póki sie pralki nie naprawi.
           2. Oczyszczam chatę za pomoca kadzidła. Woda juzbyła rano. Buehehehehe. Ogólnie rzecz biorąc odsmradzam chate i wypędzam złe mysli, nerwy i takie tam badziwia. Zaraz ide do wanny, bo cała płynę.
              3. Mąż jeszcze ma siłę. Może  uda mi się go dzis uwieść i w jakis podstepny sposób zwabić do łóżka " w niecnych celach".


Podziel się:

komentarze (7) | dodaj komentarz

Zdjęcia w galeriach.


sobota, 31 lipca 2010

Licznik odwiedzin:  173 637

Kalendarz

« lipiec »
pn wt śr cz pt sb nd
   01020304
05060708091011
12131415161718
19202122232425
262728293031 

O mnie

Ja... No tak... Kobieta. 27 lat. Mężatka. Mam fioła na punkcie kotów. Pasje: gotowanie, drapanie w ogródku i jeszcze kilka rzeczy...

O moim bloogu

A takie własne refleksje, wspomnienia, przeżycia... Zwykłe życie kobiety, która lubi gotować i uczyć się.

Księga Gości

Ostatni wpis w księdze:

  • data: 26.07.2010 14:20:11
  • autor: Chelsy&Amber
  • treść: Fajny bloog! Wpadnij...

Głosuj na bloog






zobacz wyniki

Wyszukaj

Wpisz szukaną frazę i kliknij Szukaj:

Subskrypcja

Wpisz swój adres e-mail aby otrzymywać info o nowym wpisie:

Statystyki

Odwiedziny: 173639
Wpisy
  • liczba: 1163
Galerie
  • liczba zdjęć: 39
Księga gości: 138
Punkty konkursowe: 600
Bloog istnieje od: 1454 dni

Konkursy i nagrody

Ostatnio przyznana nagroda:

  • data: 26.07.2010 13:55:06
  • autor: oti
  • punkty: 100
  • treść: a tak sobie na dobry...